Psie smutki
Leśne pieski potrzebują dachu nad głową i odrobiny miłości...
16 luty 2008
16 luty 2008
Kilka tygodni temu pisałem Wam o psach leśnych, które żyły w norach leśnych w naszej okolicy. Sytuacja bardzo się zmieniła przez ten czas; są wiadomości złe i dobre też. Złe: najpierw znikł malutki szczeniak - być może ktoś go zabrał ale mógł też zostać upolowany. Tydzień temu została zabita suczka najbardziej oswojona i przyjazna. Przez kogo i jak nie wiemy, ale znaleźliśmy plamę krwi, a ona znikła. Ale są i wiadomości pozytywne. Dwie pozostałe suczki, mamę i córkę (na zdjęciu), udało się przez te kilka tygodni oswoić a ostatnio i złapać. Zostały w czwartek przewiezione do lecznicy w Radości i wysterylizowane. Czują się dobrze, cieszą się jak widzą nas i panią weterynarz. Pomaga im, że są razem. Odwiedzamy je codziennie. Widać już, że przystosują się też do mieszkania w domu - nie brudzą i nie niszczą niczego, załatwiają się na zewnątrz. Są bardzo przyjazne i spokojne. Przez kilka dni zostaną w lecznicy w takim kojcu na dworzu. To jest rodzaj płatnego hotelu. Ale oczywiście jest to rozwiązanie tymczasowe, tylko trochę lepsze od schroniska. Na pewno nie zawieziemy ich z powrotem do lasu. U siebie mamy 2 koty i dwa psy, a 4 psy, biegające swobodnie (bo u nas biegają swobodnie i do lasu też) to już się robi taka niebezpieczna psia banda. Nie oddamy ich też na łańcuch na wieś, żeby je zmarnować i zagłodzić. Dlatego SZUKAMY dla nich DOBREGO DOMU. Albo DOMÓW. Oczywiście, idealnie byłoby, gdyby mogły mieszkać razem - mogą być na dworzu w budzie ale też i mieszkaniu. Ale rzadko bywa idealnie, więc jeśli możesz wziąć tylko jedną z nich, to też dobrze. A jeśli nie możesz, to może znasz kogoś, kto mógłby? Jesteśmy gotowi finansować ich wyżywienie i weterynarza, jeśli ktoś chciałby psa ale nie bardzo ma pieniądze na jego utrzymanie.

6 luty 2008
Trzy leśne psy, matka i dwie młode suczki, pilnie potrzebują domu. Zwierzaki urodziły się prawdopodobnie w lesie, raczej nie miały kontaktu z ludźmi, ale coraz bardziej się oswajają, pozwalają się już głaskać, jedzą z ręki. Są miłe i łagodne, ale jeszcze trochę się boją. Bardzo potrzebują domów, najlepiej z podwórkiem czy ogrodem i cierpliwego człowieka, który je wychowa i pokocha. Na razie wciąż żyją w lesie, nie mając się gdzie schronić. Dodatkowo są nieustannie narażone na niebezpieczeństwo. Niestety nie mam warunków, żeby zabrać je do siebie. Codziennie je karmię i oswajam. Psy możemy dowieźć w okolicach Warszawy.
Osoby zainteresowane pomocą proszę o kontakt telefoniczny pod numerem (25) 75 77 320, 601-211-278 lub 695-510-560.



